Porządkowanie chaosu sidłami obiektywu...
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
środa, 01 listopada 2006

Przed obliczem miłości, człowiek staje się bezbronny...tak bardzo nagi w swej kruchości. Nie chcę odkładać tego co kocham na później... bo zbyt łatwo się zapomina, że później może być za późno...

 

sobota, 30 września 2006

Świat jest zbyt bogaty w kontrasty i sprzeczności, aby móc go jednozacznie okreslić... jest więc takim, jakim chcemy aby był...

niedziela, 24 września 2006

To samo niejedno ma imię, to samo niejedno ma oblicze ...

sobota, 23 września 2006

Dostrzegając swoją kruchość, rośnie we mnie zachłanność na życie - nie stać mnie na to, aby przeżyć je byle jak...

piątek, 22 września 2006
Fotokompozycje Ryszarda Horovitza.

 

O godzinie 18.00, dnia 22 września 2006 zaszło w Gdyni wydarzenie kulturalne - wernisaż fotografii Ryszarda Horovitza.

Na inauguracji wystawy – dygresja: około 60 prac może nasycić oko smakoszy artystycznych kadrów jak i też osób przypadkowych: wstęp jest wolny a zatem jest to miły gest osób odpowiadających za rozwój kultury względem „maluczkich”  -  zabrakło niestety samego Mistrza. A obiecywał. Bynajmniej, waga tego nazwiska w pełni usprawiedliwia niedyspozycję, na jaką artyście się niespodziewanie zapadło.

Czas on-line, bariera czasu pokonana, niestety przestrzeń stawia jeszcze opór. Ryszard Horovitz obecny był kilka minut wirtualnie – w punkcie kulminacyjnym siłą rozpędu pikseli wyświetlił się na wielocalowym monitorze komputera z przesłaniem kilku ciepłych słów dla zgromadzonych wokół jego wirtualnej postaci. Całkiem realnie za to obecny był prezydent Gdyni – Wojciech Szczurek, który pełnił honory gospodarza wystawy.

W tłumie, jestem niestety bardziej socjolożką niż koneserką sztuki. Ma to sens, bo tłum to harmider dźwięków, rozprasza bogactwo wrażeń, jakie się namnażają w wyniku obcowania z czymś, co jest piękne bądź też za takie uchodzić pragnie.

Sztukę konsumuję w samotności i w milczeniu, a w tłumie obserwuję zmagania z konsumpcją innych i podsłuchuję subiektywne interpretacje.

Człowiek szybko definiuje na nowo sytuację, w jakiej się znalazł – chce pasować, i aby pasować, zmienia w sobie nagle wszystko - nawet sposób trzymania plastikowego kubka z kawą. I próbuje kopać zbyt głęboko, dopatrując się ukrytego sensu: „co poeta miał na myśli’… a nie zawsze coś można pod cos podciągnąć i nie zawsze jest tego sens. Subiektywnego świata nie sposób zinterpretować, jak i też nie podlega on krytyce, bo rządzi się zupełnie innymi prawami.

 

Czasem sztukę się po prostu zjada.

czwartek, 21 września 2006

Nasze pytania zmierzają ku tej samej odpowiedzi...

Opowiadamy sobie życia, a każde kolejne ciekawsze od poprzedniego...

środa, 20 września 2006

Lubię marzyć, o tym co poza moim zasięgiem... wierzę, że dosięgnę...

wtorek, 19 września 2006

Podążam śladem słów ks. Tischnera... "Bezsens to sens, którego nie rozumiemy" . Prezentując maskę Ogółu, chowam za nią zawsze określony Szczegół... który trudno jest mi obnażyć podczas prologu. Nie chcę skończyć opowieści w połowie zdania.... 

...bo źle opowiedziana historia może być odczytana jako wypowiedzenie wojny.

poniedziałek, 18 września 2006

Ufam Ci nieznane...

 
1 , 2 , 3